Ala wstała około godziny 10.30 . Na ekranie telefonu mnustwo nieodebranych połączeń od przyjaciółki i kilka sms-ów od mamy . Przeczytałą wszystkie i w jednym z nich było napisane tak : ''Kochana córeczko tato dziś po Ciebie przyjedzie około godziny 13. ''. Byłam tym zdziwiona , ponieważ miałam do domu wrócić dopiero pojutrze no ale szczegół .Poszłąm więc się pakować . Gdy skończyłam usłyszałam jak mój telefon dzwoni . Odebrałam , to był Marek pytał się czy się dzis widzimy . Musiałam go przeprosić i oznajmić ,że niestey dziś już wracam do domu . Jego głos wyraźnie posmutniał . Bliżała się 12.30 , postanowiłam zejsć do babci , zjeść coś i podziękować jej za gościnę . Jak postanowiłąm tak i uczynilam .
Dokładnie o 13:00 tato był pod domem babci . W domu byliśmy o 14. Od razu poszłąm do swojego pokoju , przebrałąm sie i pobiegłam do Ani . Droga do niej zajęła mi pietnaśnie minut . Musiałam jej wszystko odpowiedzieć a ona ma . Postanowiłyśmy iść do kina na jakiś horror . Gdy stałyśmy już przy kasie biletowej zauważyłam Kubę z Marcinem , podeszli do nas i się przywitali .
-Hej na co idziecie ? - zapytał Marcin .
-Siemanko , na ''Zakonnicę'' a wy ? - miałam wrażenie ,że Ania z Kubą patrzą na siebie jakimś dziwnym wzrokiem .
-O my też . - powiedział Kuba z uśmiechem .
-Może usiądziemy obok siebie ? -zaproponował Marcin
-Ok .-zgodziłam się .
Seans trwał ponad dwie godziny , były takie momenty ,że chowałąm głowe w ramię Marcina , ale Ania była podejrzana . Nie wiedziałąm do końca dlaczego nie rozmawiała z Kubą . No ale nie będę się wypytywać , jak będzie chciała to sama mi to opowie . Po skończonym horrorze pożegnałyśmy się z chłopakami i udałyśmy do domów . W pewnym momencie usłyszałałam dzwonek do drzwi w domu nikogo nie było więc pędziłam po schodach jak oszalała , przewróciłam się...
Proszę o SZCZERE komentarze ! ; D
I przepraszam za popełnione błędy . ; )
magicworld.
czwartek, 16 sierpnia 2012
środa, 15 sierpnia 2012
Rozdział 8 .
Ala po powrocie do domu babci dość długo zastanawiała się czy to był zbieg okoliczności , że spotkała najlepszego kumpla wybranka jej serca czy tylko przypadek . Była godzina 17.30 kiedy dziewczyna postanowiła wejść na fejsa i inne strony lecz gdy się logowała na swoje konto usłyszała wołanie babci . Od razu pobiegła zobaczyć co się stało.
-Alu , kolega do Ciebie przyszedł . -powiedziała babcia
-Jaki ?
-Marek .
-Aha , ok już do niego ide - powiedziała posyłając ciepły uśmiech starszej pani . Poszła i się przywitała .
-Hej , a co Ty tu robisz ? - zapytała .
-Przyszedłem pogadać . Może się przejdziemy mam takie jedno miejsce.
-Ok możemy, tylko powiem babci . -poszła i zaraz wróciła . - Możemy iść .
Ok .
Szliśmy w miejce , ktorego dotąd nie znałam .
- Gdzie idziemy ? -zapytałam niepewnie .
-Zobaczysz - uśmiechnął się .
-Aha ok .
Po około pietnastu minutach byliśmy na miejscu . Było tu dość duże jezioro a na około drzewa i piękne kwiaty .
-Co my tu będziemy robić ?
-Rozmawiać
-Aha. Pięknie tu jest .
-Wiem . -uśmiechnął się a ja odwzajemniłam .
Marek opoiwiedział mipewną historię , o której później dość długo rozmawialiśmy .W pewnym momencie weszłam do wody po kolana i zaczełam chlapać siedzącego na brzegu chłopaka .Chłopak wstał i również wszedł do wody zaczeliśmy się chlapać . W pewnym momencie Marek obiął mnie w pasie miałam wrażenie jakby chciał mnie pocałować ale... ten przewrócił mnie do wody .Szybko się podniosłam i poszłam na brzeg aby zdjąć koszulkę i szorty i weszłam ponownie do wody . A Marek w tym czasie uczynił to co ja wcześniej . Zaczeliśmy się wygłupiać . Nawet nie zauważyliśmy jak szybko zrobiło się ciemno .
- Muszę już iść, babcia będzie się martwić .
-Zostań , odprowadzę Cię.
-No dobrze .
Siedzieliśmy na brzegu i rozmawialiśmy w pewnym momencie poczułam jak Marek obejmuje mnie od tyłu i przyciąga do siebie . Nasze głowy się do siebie zblizyły , serce waliło mi jak oszalałe . Marek mnie pocałował , nie wiedziałam co mam myśleć , mówić , nic nie powiedziałam odwzajemniłam tylko pocałunek .
Zbilżała się 22 postanowiłam wracać do domu , bo pewnie babcia się martwiła . Chłopak odprowadził mnie do domu i powiedział :
- Kiedy to powtórzymy ?
-Nie wiem . Wpadnij jutro koło południa .
-Ok.-odpowiedział i zaczekał aż wejdę do domu .
Gdy weszłam do domu od razu się wróciłam i krzyknęłąm :
-Do zobaczenia i dziękuje za miłe popołudnie .
-Nie ma za co . Śpij dobrze .
Gdy położyłam się do łóżka pół nocy nie mogłąm zasnąć . Rozmyślałam co się dzisiaj wydarzyło i co będzie dalej .Miałam mętlik w głowie . Około godziny 03.30 zasnęłam ..
P.S Za wszystkkie popełnione błedy przepraszam . Każdą czytającą osobę proszę o szczere komentarze ; )
-Alu , kolega do Ciebie przyszedł . -powiedziała babcia
-Jaki ?
-Marek .
-Aha , ok już do niego ide - powiedziała posyłając ciepły uśmiech starszej pani . Poszła i się przywitała .
-Hej , a co Ty tu robisz ? - zapytała .
-Przyszedłem pogadać . Może się przejdziemy mam takie jedno miejsce.
-Ok możemy, tylko powiem babci . -poszła i zaraz wróciła . - Możemy iść .
Ok .
Szliśmy w miejce , ktorego dotąd nie znałam .
- Gdzie idziemy ? -zapytałam niepewnie .
-Zobaczysz - uśmiechnął się .
-Aha ok .
Po około pietnastu minutach byliśmy na miejscu . Było tu dość duże jezioro a na około drzewa i piękne kwiaty .
-Co my tu będziemy robić ?
-Rozmawiać
-Aha. Pięknie tu jest .
-Wiem . -uśmiechnął się a ja odwzajemniłam .
Marek opoiwiedział mipewną historię , o której później dość długo rozmawialiśmy .W pewnym momencie weszłam do wody po kolana i zaczełam chlapać siedzącego na brzegu chłopaka .Chłopak wstał i również wszedł do wody zaczeliśmy się chlapać . W pewnym momencie Marek obiął mnie w pasie miałam wrażenie jakby chciał mnie pocałować ale... ten przewrócił mnie do wody .Szybko się podniosłam i poszłam na brzeg aby zdjąć koszulkę i szorty i weszłam ponownie do wody . A Marek w tym czasie uczynił to co ja wcześniej . Zaczeliśmy się wygłupiać . Nawet nie zauważyliśmy jak szybko zrobiło się ciemno .
- Muszę już iść, babcia będzie się martwić .
-Zostań , odprowadzę Cię.
-No dobrze .
Siedzieliśmy na brzegu i rozmawialiśmy w pewnym momencie poczułam jak Marek obejmuje mnie od tyłu i przyciąga do siebie . Nasze głowy się do siebie zblizyły , serce waliło mi jak oszalałe . Marek mnie pocałował , nie wiedziałam co mam myśleć , mówić , nic nie powiedziałam odwzajemniłam tylko pocałunek .
Zbilżała się 22 postanowiłam wracać do domu , bo pewnie babcia się martwiła . Chłopak odprowadził mnie do domu i powiedział :
- Kiedy to powtórzymy ?
-Nie wiem . Wpadnij jutro koło południa .
-Ok.-odpowiedział i zaczekał aż wejdę do domu .
Gdy weszłam do domu od razu się wróciłam i krzyknęłąm :
-Do zobaczenia i dziękuje za miłe popołudnie .
-Nie ma za co . Śpij dobrze .
Gdy położyłam się do łóżka pół nocy nie mogłąm zasnąć . Rozmyślałam co się dzisiaj wydarzyło i co będzie dalej .Miałam mętlik w głowie . Około godziny 03.30 zasnęłam ..
P.S Za wszystkkie popełnione błedy przepraszam . Każdą czytającą osobę proszę o szczere komentarze ; )
sobota, 11 sierpnia 2012
ROZDZIAŁ 6.
A tymczasem u Ali bardzo dobrze . Siedzi sobie na na wsi i odpoczywa , podziwiając uroki lata. Postanowiła zadzwonić do Ani i spytać jak się czuje i co nowego się u niej wydarzyło . Po dość długiej rozmowie dowiaduje się ,że u przyjaciółki bardzo dobrze i ,że jutro prawdopodobnie jutro wychodzi ze szpitala. Zadowolona siedziała dalej na fotelu rozmyślając o wszystkich ale przeszkodziła jej babcia .
- Aluu ! -zawołała staruszka
-Zaraz przyjdę - odpowiedziała nastolatka i poszła do kuchni do babci .
-Wnusiu kochana mogłabyś coś dla mnie zrobić ? -zapytała
-Tak oczywiście babciu - posłała babci uśmiech.
-Mogłabyś pójść lub pojechać rowerem do sklepu ? - uśmiechnęła się .
-Tak oczywiście .
-Zaraz dam Ci listę .
-Dobrze .
-Proszę . Możesz coś sobie kupić za resztę .
-Nie , nie trzeba resztę przyniosę do domu -poszła do wyjścia .
Dochodząc do sklepu zauważyła jakiegoś chłopaka rozmawiającego przez telefon ale nie zwróciła na niego uwagi i weszła do sklepu.
Wychodząc Ala potknęła się i przewaliła . Chłopak to zauważył i od razu się rozłączył i podszedł pomóc dziewczynie. Ala dopiero wtedy zobaczyła ,że to...
Marcin kolega Pawła . Na jakiego widok dziewczyna doznała szoku .
- A co Ty tu robisz?-spytała .
- Jaaaa ? - zdziwił się jej pytaniem .
-Nie ksiądz . - odpowiedziała z irytacją .
- Eeee...przyjechałem tu do mojego dziadka w odwiedziny .
- Ahahahhhahahah, ciekawe .
-O co Ci chodzi ?
- Do dziadka ?
-No tak .
-Aha . A ja do babci - oznajmiła unosząc kąciki ust .
-Miło - uśmiechnął się .
- A gdzie dokładnie mieszka Twój dziadek ?-zapytała
-A niedaleko sklepu w prawo iść trzeba.- odpowiedział
-Aham . Może się kiedyś jeszcze zobaczymy . Muszę lecieć . Paa
-Ok , pa .
I odeszła rozmyślając.....
P.S Przepraszam ,że tak długo nic nie dodawałam . Miłego czytania ; ]
I komentować ! ; dd
- Aluu ! -zawołała staruszka
-Zaraz przyjdę - odpowiedziała nastolatka i poszła do kuchni do babci .
-Wnusiu kochana mogłabyś coś dla mnie zrobić ? -zapytała
-Tak oczywiście babciu - posłała babci uśmiech.
-Mogłabyś pójść lub pojechać rowerem do sklepu ? - uśmiechnęła się .
-Tak oczywiście .
-Zaraz dam Ci listę .
-Dobrze .
-Proszę . Możesz coś sobie kupić za resztę .
-Nie , nie trzeba resztę przyniosę do domu -poszła do wyjścia .
Dochodząc do sklepu zauważyła jakiegoś chłopaka rozmawiającego przez telefon ale nie zwróciła na niego uwagi i weszła do sklepu.
Wychodząc Ala potknęła się i przewaliła . Chłopak to zauważył i od razu się rozłączył i podszedł pomóc dziewczynie. Ala dopiero wtedy zobaczyła ,że to...
Marcin kolega Pawła . Na jakiego widok dziewczyna doznała szoku .
- A co Ty tu robisz?-spytała .
- Jaaaa ? - zdziwił się jej pytaniem .
-Nie ksiądz . - odpowiedziała z irytacją .
- Eeee...przyjechałem tu do mojego dziadka w odwiedziny .
- Ahahahhhahahah, ciekawe .
-O co Ci chodzi ?
- Do dziadka ?
-No tak .
-Aha . A ja do babci - oznajmiła unosząc kąciki ust .
-Miło - uśmiechnął się .
- A gdzie dokładnie mieszka Twój dziadek ?-zapytała
-A niedaleko sklepu w prawo iść trzeba.- odpowiedział
-Aham . Może się kiedyś jeszcze zobaczymy . Muszę lecieć . Paa
-Ok , pa .
I odeszła rozmyślając.....
P.S Przepraszam ,że tak długo nic nie dodawałam . Miłego czytania ; ]
I komentować ! ; dd
wtorek, 17 lipca 2012
Rozdział 7.
-Cześć słoneczko. Już wychodzimy do domu.- Ania usłyszała krzyczącą mamę.
-Coo? Która to godzina ? - zapytała.
-Już po 10. Spałaś?- zapytała mama ze zdziwieniem. Jej córka nigdy nie spała do 10. Chyba, że była po dyskotece całonocnej.
-Noo. Dziwne nie ? - zapytała roześmiana dziewczyna siadając na swoim szpitalnym łóżku.
Mama pomogła córce się spakować. Po półgodzinie były już gotowe i czekały na wypis. Doktor jeszcze przepisał Ani jakieś tabletki przeciwbólowe, gdyby Anie zabolała głowa.
Ruszyły samochodem do domu. Razem mieszkały na spokojnej dzielnicy miasta. Ich domek chodź niewielki był bardzo uroczy. Białe ściany, na około domu weranda z białym płotkiem, zielononiebieskie okiennice i tego samego koloru drzwi. Obok mały ogródek z oczkiem wodnym i dużą ilością rozmaitych kwiatów. Danuta uwielbiała ogrodnictwo. Jej jak i jej córki ulubionymi kwiatami były tulipany. Miały ich mnóstwo, żółte, czerwone, fioletowe, białe. Nastolatce najbardziej podobały się czerwone. Urzekła ją legenda o nich. O miłości księcia Farhada i dziewczyny o imieniu Shirin. Gdy Farhad dowiaduje się o tym, że Shirin została zamordowana, nie chce żyć. Przepełniony żalem galopuje nad urwiskiem i zabija się, a z każdej kropli jego krwi wyrasta jeden szkarłatny tulipan.
Gdy dziewczyna wraz z matką dojechały do domu ta pobiegła do swojego pokoju, by zabrać ze sobą czyste rzeczy i wziąć długą kojącą kąpiel. Po dwóch godzinach wyszła jakby odmieniona. Miała na sobie ciemne rurki do tego białą bokserkę. Na twarz położyła podkład. Przeciągnęła rzęsy tuszem. Włosy rozczesała i przełożyła przez ramię. Taka poszła do kuchni coś przegryźć. Na stole zobaczyła kartkę od mamy, na której widniał napis.
"Córci, przepraszam Cię, że tak szybko uciekłam. Wiem, że powinnam ten dzień spędzić z Tobą, ale dostałam ważny telefon z pracy. W poniedziałek Ci to wynagrodzę i pojedziemy na duże zakupy. Całuję mama PS. W lodówce masz obiad. Odgrzej sobie."
Ania zaczęła odgrzewać obiad. Wizja tego, że mama musiała pojechać do pracy z jednej strony ją cieszyła, bo przecież miała się spotkać dziś z Kubą. A z drugiej strony brakowało jej matki. Ostatnio tak rzadko ze sobą rozmawiają.
- Właśnie- pomyślała sobie dziewczyna.
-Przecież mam się spotkać z Kubą. Kurde miał się odezwać. Dochodzi 15 a on nie daje znaku życia. - powiedziała sobie pod nosem po czym spojrzała na telefon z myślą, że może jednak przegapiła sms-a, albo nie usłyszała połączenia. Nic. Na wyświetlaczu nie było żadnej wiadomości, anie powiadomienia o nieodebranym połączeniu. Nastolatka posmutniała. Cieszyła się na ich spotkanie. Poszła więc przed telewizor i zaczęła przeskakiwać po kanałach. Nie znalazła nic co by ją bardzo zainteresowało. Zaczęła więc oglądać jakiś program dokumentalny o mrówkach. Po 15 minutach dostała sms-a. Wzięła telefon do ręki z nadzieją, że to może chłopak. Zobaczyła nieznany numer, a przecież numer Kuby miała zapisany w telefonie. Zaczęła czytać.
"Cześć. Spotkajmy się dziś o 17 w lodziarni tam, gdzie Cię poplamiłem : ). Kuba"
A jednak to był on. Ania pobiegła do siebie spojrzała na zegarek, na którym wskazówki wybijały 16. Zaczęła w pośpiechu zmieniać koszulkę i poprawiać makijaż. Po 30 minutach była gotowa. Wyszła zamykając drzwi na klucz. Szła ulicami na których co chwilę przechodził ktoś znajomy. Niektórych osób mówiących jej "cześć" nawet nie kojarzyła. Co ją zdziwiło, bo znała dużo osób.
W końcu dotarła na miejsce. Przed lodziarnią spojrzała na telefon, gdzie była godzina 16.57. Weszła do środka. Zobaczyła Kubę. Siedział w stoliku, który stał na samym środku pomieszczenia. Chłopak lubił być w centrum uwagi. Ania podeszła do niego .
-Cześć.- powiedziała nieśmiało.
-O cześć. Punktualna jesteś.- odpowiedział chłopak posyłając nastolatce ciepły uśmiech.
-Może zamówimy coś. Na co masz ochotę. - dodał wołając kelnera do siebie.
-Poproszę czekoladowe lody z truskawkami i podwójną porcją bitej śmietany. - powiedziała kierując wzrok na pana przyjmującego zamówienie.
-Dla mnie o samo.- powiedział Kuba.
-Jak się czujesz? - zapytał troskliwym głosem.
- Całkiem dobrze. Mam lekkie zawroty głowy, ale to normalne. Nie mówmy o mnie. Jakie masz plany na wakacje?- zapytała. Nigdy nie lubiła dużo mówić o sobie. A zwłaszcza dla kogoś kogo mało znała.
- Pod koniec lipca może pojadę do Niemiec. A teraz razem z Marcinem i Szymonem zakładamy kapelę. Ja będę grał na gitarze, Marcin na basie a Szymon na perkusji. Brakuje nam wokalistki.- zawiesił głos spoglądając na Anię i posyłając jej uśmiech.
-Świetnie, ale nie znam nikogo kto mógłby do Was dołączyć.- powiedziała.
Międzyczasie podano im lody.
-A ty? -zapytał Kuba prosto z mostu.
-Co ja? - odpowiedziała pytająco dziewczyna.
- Przecież ty bardzo ładnie śpiewasz. Słyszałem Cię na konkursach w szkole.- próbował skusić dziewczynę.
- Przestań. Nie nadaję się. Nie znam Szymona ani Marcina. Będę się stresowała.- mówiąc poczuła wibrację w kieszeni.
Wzięła telefon do ręki i odebrała połączenie od mamy. Usłyszała tylko krótkie "wracaj do domu". Od razu wiedziała, że coś się dzieje, rodzicielka miała zdenerwowany i drżący głos.
-Muszę lecieć.-Powiedziała do chłopaka, który nie bardzo wiedział o co chodzi. Nie czekała na jego odpowiedź wyszła z lodziarni. I szybkim krokiem podążyła w stronę domu. Tymczasem Kuba zaskoczony zachowaniem Ani. Zapłacił za lody, których nawet nie zdążyli zjeść i wybiegł za nią, ale po niej nie było już śladu.
Przepraszam za błędy. Rozdział 6 będzie później. Będą w nim opisane losy Ali, ale Bloggerkaa teraz nie może go napisać. Pozdrawiam Was ♥
-Coo? Która to godzina ? - zapytała.
-Już po 10. Spałaś?- zapytała mama ze zdziwieniem. Jej córka nigdy nie spała do 10. Chyba, że była po dyskotece całonocnej.
-Noo. Dziwne nie ? - zapytała roześmiana dziewczyna siadając na swoim szpitalnym łóżku.
Mama pomogła córce się spakować. Po półgodzinie były już gotowe i czekały na wypis. Doktor jeszcze przepisał Ani jakieś tabletki przeciwbólowe, gdyby Anie zabolała głowa.
Ruszyły samochodem do domu. Razem mieszkały na spokojnej dzielnicy miasta. Ich domek chodź niewielki był bardzo uroczy. Białe ściany, na około domu weranda z białym płotkiem, zielononiebieskie okiennice i tego samego koloru drzwi. Obok mały ogródek z oczkiem wodnym i dużą ilością rozmaitych kwiatów. Danuta uwielbiała ogrodnictwo. Jej jak i jej córki ulubionymi kwiatami były tulipany. Miały ich mnóstwo, żółte, czerwone, fioletowe, białe. Nastolatce najbardziej podobały się czerwone. Urzekła ją legenda o nich. O miłości księcia Farhada i dziewczyny o imieniu Shirin. Gdy Farhad dowiaduje się o tym, że Shirin została zamordowana, nie chce żyć. Przepełniony żalem galopuje nad urwiskiem i zabija się, a z każdej kropli jego krwi wyrasta jeden szkarłatny tulipan.
Gdy dziewczyna wraz z matką dojechały do domu ta pobiegła do swojego pokoju, by zabrać ze sobą czyste rzeczy i wziąć długą kojącą kąpiel. Po dwóch godzinach wyszła jakby odmieniona. Miała na sobie ciemne rurki do tego białą bokserkę. Na twarz położyła podkład. Przeciągnęła rzęsy tuszem. Włosy rozczesała i przełożyła przez ramię. Taka poszła do kuchni coś przegryźć. Na stole zobaczyła kartkę od mamy, na której widniał napis.
"Córci, przepraszam Cię, że tak szybko uciekłam. Wiem, że powinnam ten dzień spędzić z Tobą, ale dostałam ważny telefon z pracy. W poniedziałek Ci to wynagrodzę i pojedziemy na duże zakupy. Całuję mama PS. W lodówce masz obiad. Odgrzej sobie."
Ania zaczęła odgrzewać obiad. Wizja tego, że mama musiała pojechać do pracy z jednej strony ją cieszyła, bo przecież miała się spotkać dziś z Kubą. A z drugiej strony brakowało jej matki. Ostatnio tak rzadko ze sobą rozmawiają.
- Właśnie- pomyślała sobie dziewczyna.
-Przecież mam się spotkać z Kubą. Kurde miał się odezwać. Dochodzi 15 a on nie daje znaku życia. - powiedziała sobie pod nosem po czym spojrzała na telefon z myślą, że może jednak przegapiła sms-a, albo nie usłyszała połączenia. Nic. Na wyświetlaczu nie było żadnej wiadomości, anie powiadomienia o nieodebranym połączeniu. Nastolatka posmutniała. Cieszyła się na ich spotkanie. Poszła więc przed telewizor i zaczęła przeskakiwać po kanałach. Nie znalazła nic co by ją bardzo zainteresowało. Zaczęła więc oglądać jakiś program dokumentalny o mrówkach. Po 15 minutach dostała sms-a. Wzięła telefon do ręki z nadzieją, że to może chłopak. Zobaczyła nieznany numer, a przecież numer Kuby miała zapisany w telefonie. Zaczęła czytać.
"Cześć. Spotkajmy się dziś o 17 w lodziarni tam, gdzie Cię poplamiłem : ). Kuba"
A jednak to był on. Ania pobiegła do siebie spojrzała na zegarek, na którym wskazówki wybijały 16. Zaczęła w pośpiechu zmieniać koszulkę i poprawiać makijaż. Po 30 minutach była gotowa. Wyszła zamykając drzwi na klucz. Szła ulicami na których co chwilę przechodził ktoś znajomy. Niektórych osób mówiących jej "cześć" nawet nie kojarzyła. Co ją zdziwiło, bo znała dużo osób.
W końcu dotarła na miejsce. Przed lodziarnią spojrzała na telefon, gdzie była godzina 16.57. Weszła do środka. Zobaczyła Kubę. Siedział w stoliku, który stał na samym środku pomieszczenia. Chłopak lubił być w centrum uwagi. Ania podeszła do niego .
-Cześć.- powiedziała nieśmiało.
-O cześć. Punktualna jesteś.- odpowiedział chłopak posyłając nastolatce ciepły uśmiech.
-Może zamówimy coś. Na co masz ochotę. - dodał wołając kelnera do siebie.
-Poproszę czekoladowe lody z truskawkami i podwójną porcją bitej śmietany. - powiedziała kierując wzrok na pana przyjmującego zamówienie.
-Dla mnie o samo.- powiedział Kuba.
-Jak się czujesz? - zapytał troskliwym głosem.
- Całkiem dobrze. Mam lekkie zawroty głowy, ale to normalne. Nie mówmy o mnie. Jakie masz plany na wakacje?- zapytała. Nigdy nie lubiła dużo mówić o sobie. A zwłaszcza dla kogoś kogo mało znała.
- Pod koniec lipca może pojadę do Niemiec. A teraz razem z Marcinem i Szymonem zakładamy kapelę. Ja będę grał na gitarze, Marcin na basie a Szymon na perkusji. Brakuje nam wokalistki.- zawiesił głos spoglądając na Anię i posyłając jej uśmiech.
-Świetnie, ale nie znam nikogo kto mógłby do Was dołączyć.- powiedziała.
Międzyczasie podano im lody.
-A ty? -zapytał Kuba prosto z mostu.
-Co ja? - odpowiedziała pytająco dziewczyna.
- Przecież ty bardzo ładnie śpiewasz. Słyszałem Cię na konkursach w szkole.- próbował skusić dziewczynę.
- Przestań. Nie nadaję się. Nie znam Szymona ani Marcina. Będę się stresowała.- mówiąc poczuła wibrację w kieszeni.
Wzięła telefon do ręki i odebrała połączenie od mamy. Usłyszała tylko krótkie "wracaj do domu". Od razu wiedziała, że coś się dzieje, rodzicielka miała zdenerwowany i drżący głos.
-Muszę lecieć.-Powiedziała do chłopaka, który nie bardzo wiedział o co chodzi. Nie czekała na jego odpowiedź wyszła z lodziarni. I szybkim krokiem podążyła w stronę domu. Tymczasem Kuba zaskoczony zachowaniem Ani. Zapłacił za lody, których nawet nie zdążyli zjeść i wybiegł za nią, ale po niej nie było już śladu.
Przepraszam za błędy. Rozdział 6 będzie później. Będą w nim opisane losy Ali, ale Bloggerkaa teraz nie może go napisać. Pozdrawiam Was ♥
środa, 11 lipca 2012
ROZDZIAŁ 5
ROZDZIAŁ 5
Wróciła z łazienki i ujrzała jakąś postać siedzącą przy jej łóżku. Obok niej na stoliku leżał bukiet zrobiony z polnych kwiatów. Uśmiechnęła się. Pewnym krokiem weszła do sali.
- Cześć. - powiedziała posyłając do chłopaka ciepły uśmiech.
- O siema, mała. - powiedział Kuba.
- Przyniosłem coś dla Ciebie. Proszę. - podał dziewczynie bukiecik i usiadł.
Ania usiadła na przeciwko niego na swoim szpitalnym łóżku. Poczuła nagły przypływ gorąca. Serce waliło jej jak szalone. Ręce się pociły. Nie wiedziała co powiedzieć, co zrobić. Dłonie włożyła między uda a łóżko. On nieśmiało zaczął.
- Jak się czujesz ? - zapytał.
- Dobrze. Jutro mnie wypisują, ale to już wiesz. - odpowiedziała.
- To może jutro pójdziemy do kina? W końcu muszę ci się jakoś zrewanżować za poplamioną bluzkę.- powiedział unosząc kąciki ust ku górze.
- W sumie czemu nie. Jutro się zgadamy o której. - powiedziała. A w głębi duszy nie mogła powstrzymać radości. Los dał jej jeszcze szansę. Może się z nim spotkać.
- Tylko wybierz dobry film. - dodała biorąc w ręce kwiaty i je wąchając. W pewnym momencie kichnęła. Kuba się zaśmiał.
- Na zdrowie. - usłyszała od chichoczącego się chłopka.
- Dzięki. - odpowiedziała.
- Ale z czego się tak śmiejesz? - zapytała z lekkim zdenerwowaniem.
- Słodko to wyglądało. Nie denerwuj się już. - powiedział. Chyba wyczuł, że to lekko zirytowało dziewczynę.
Tymczasem do Kuby zadzwonił telefon. To był Marcin. Jego najlepszy przyjaciel. Poinformował go o spotkaniu jutro rano. Powiedział, że muszą pogadać. Ania nie wiedziała pewnej rzeczy o Kubie, ale wszystkiego miała się dowiedzieć w swoim czasie.
- Muszę już lecieć. - powiedział chłopak.
- Ok. To do zobaczenia jutro.- odpowiedziała dziewczyna posyłając delikatny uśmiech w stronę kolegi.
- Do jutra. Zdrowiej mała. - usłyszała. I została sama w sali.
Dziewczyna zmęczona dzisiejszym dniem usnęła jak dziecko. Nie mogła doczekać się jutra ♥
komentować ♥♥
poniedziałek, 9 lipca 2012
ROZDZIAŁ 4.
ROZDZIAŁ 4.
- Dzień dobry Aniu. Jak się czujesz ? - zapytał z troską w głosie doktor.
- Dziękuje. Całkiem dobrze. Oprócz tego, że przeleciała mi koło nosa wymarzona randka z wymarzonym chłopakiem.-odpowiedziała z lekką ironią w głosie dziewczyna.
- No cóż. Jak kocha to poczeka.- odparł doktor z uśmiechem na twarzy.
W tym samym czasie do szpitala przyjechała matka Ani wraz z jej rzeczami. Gdy uchyliła lekko drzwi od sali zobaczyła gawędzących ze sobą córkę i lekarza. Kąciki ust matki mimowolnie uniosły się do góry. Upewniła się, że jej córce nic się nie stało.
- Cześć mamo! - krzyknęła Ania, gdy tylko spostrzegła brunetkę stojącą koło drzwi.
- Cześć kochanie.- odrzekła matka, posyłając córce ciepły uśmiech.
- Przywiozłam ci rzeczy, o które prosiłaś. - dodała, podając jej torbę.
-Dzięki, mamo.
Lekarz wyszedł z sali. Zaraz po nim wyszła i matka Ani. Chciała się dowiedzieć co z córką, kiedy ją wypiszą. Doktor powiedział jej, że dziewczyna ma się całkiem dobrze i najprawdopodobniej powinna dostać wypis jutro rano. Matka bardzo się ucieszyła. Wiedziała, że Ania ma złe wspomnienia związane ze szpitalem. Gdy miała niecałe 10 lat zachorowała na białaczkę. Przez dwa lata walczyła z chorobą, aż wreszcie znalazła się osoba, która została dawcą szpiku dla niej. Od tamtej pory dziewczyna cieszy się każdym dniem, każdą chwilą jakie podarowało jej życie. Matka spokojnym krokiem podążała w stronę sali, gdzie leżała córka.
W czasie, gdy mama Ani rozmawiała z lekarzem dziewczyna napisała sms-a do Ali.
"Cześć wiedźmo ; ). Nie uwierzysz jaka ze mnie niezdara. Wychodząc spod prysznica poślizgnęłam się na płytkach i rozbiłam łeb. Hahaha xd Teraz leżę w szpitalu. Jutro może wyjdę. ;D. Całuję, paa ;* "
Kilka sekund później dostała odpowiedź.
"Cześć niezdaro ;*. W jakim jesteś szpitalu to przyjadę do Ciebie. ;D"
Ania zignorowała sms-a Ali. Spojrzała na zegarek w telefonie. Wskazywał 19:25. Przypomniało jej się o umówionym spotkaniu. Natychmiast sięgnęła po telefon i zaczęła pisać do Kuby.
"Cześć. Nie możemy się dziś spotkać, miałam niegroźny wypadek.Ania ;D "
Nie minęło 5 minut a na ekranie telefonu pojawiło "Kuba, dzwoni". Dziewczyna uśmiechnęła się. Poczuła lekki dreszczyk przebiegający po jej ciele. Zrobiło jej się przyjemnie. Odebrała.
- Halo. - powiedziała z lekką ostrożnością.
- Cześć, Aniu. Co ci się stało co to za wypadek ? - powiedział lekko zdenerwowany głos w słuchawce.
- Nic takiego. Rozbiłam sobie głowę. Alee..- nie zdążyła dokończyć.
- Nie ma ale, gdzie teraz jesteś przyjadę do Ciebie.
- Nie trzeba. Jutro wychodzę.- powiedziała Aniu, z bananem na twarzy. Poczuła, że chłopak się martwi.
- Trzeba. To gdzie jesteś ? - zapytał jeszcze raz.
- W szpitalu. Tym koło parku na obrzeżach miasta.- uległa chłopakowi.
- Zaraz będę. Paa - nie zdążyła odpowiedzieć. W słuchawce było słychać tylko pikanie.
Ania zaczęła przygotowywać się na spotkanie z chłopakiem. Podmalowała lekko rzęsy tuszem, który przywiozła jej mama i rozczesała włosy.
- Dzień dobry Aniu. Jak się czujesz ? - zapytał z troską w głosie doktor.
- Dziękuje. Całkiem dobrze. Oprócz tego, że przeleciała mi koło nosa wymarzona randka z wymarzonym chłopakiem.-odpowiedziała z lekką ironią w głosie dziewczyna.
- No cóż. Jak kocha to poczeka.- odparł doktor z uśmiechem na twarzy.
W tym samym czasie do szpitala przyjechała matka Ani wraz z jej rzeczami. Gdy uchyliła lekko drzwi od sali zobaczyła gawędzących ze sobą córkę i lekarza. Kąciki ust matki mimowolnie uniosły się do góry. Upewniła się, że jej córce nic się nie stało.
- Cześć mamo! - krzyknęła Ania, gdy tylko spostrzegła brunetkę stojącą koło drzwi.
- Cześć kochanie.- odrzekła matka, posyłając córce ciepły uśmiech.
- Przywiozłam ci rzeczy, o które prosiłaś. - dodała, podając jej torbę.
-Dzięki, mamo.
Lekarz wyszedł z sali. Zaraz po nim wyszła i matka Ani. Chciała się dowiedzieć co z córką, kiedy ją wypiszą. Doktor powiedział jej, że dziewczyna ma się całkiem dobrze i najprawdopodobniej powinna dostać wypis jutro rano. Matka bardzo się ucieszyła. Wiedziała, że Ania ma złe wspomnienia związane ze szpitalem. Gdy miała niecałe 10 lat zachorowała na białaczkę. Przez dwa lata walczyła z chorobą, aż wreszcie znalazła się osoba, która została dawcą szpiku dla niej. Od tamtej pory dziewczyna cieszy się każdym dniem, każdą chwilą jakie podarowało jej życie. Matka spokojnym krokiem podążała w stronę sali, gdzie leżała córka.
W czasie, gdy mama Ani rozmawiała z lekarzem dziewczyna napisała sms-a do Ali.
"Cześć wiedźmo ; ). Nie uwierzysz jaka ze mnie niezdara. Wychodząc spod prysznica poślizgnęłam się na płytkach i rozbiłam łeb. Hahaha xd Teraz leżę w szpitalu. Jutro może wyjdę. ;D. Całuję, paa ;* "
Kilka sekund później dostała odpowiedź.
"Cześć niezdaro ;*. W jakim jesteś szpitalu to przyjadę do Ciebie. ;D"
Ania zignorowała sms-a Ali. Spojrzała na zegarek w telefonie. Wskazywał 19:25. Przypomniało jej się o umówionym spotkaniu. Natychmiast sięgnęła po telefon i zaczęła pisać do Kuby.
"Cześć. Nie możemy się dziś spotkać, miałam niegroźny wypadek.Ania ;D "
Nie minęło 5 minut a na ekranie telefonu pojawiło "Kuba, dzwoni". Dziewczyna uśmiechnęła się. Poczuła lekki dreszczyk przebiegający po jej ciele. Zrobiło jej się przyjemnie. Odebrała.
- Halo. - powiedziała z lekką ostrożnością.
- Cześć, Aniu. Co ci się stało co to za wypadek ? - powiedział lekko zdenerwowany głos w słuchawce.
- Nic takiego. Rozbiłam sobie głowę. Alee..- nie zdążyła dokończyć.
- Nie ma ale, gdzie teraz jesteś przyjadę do Ciebie.
- Nie trzeba. Jutro wychodzę.- powiedziała Aniu, z bananem na twarzy. Poczuła, że chłopak się martwi.
- Trzeba. To gdzie jesteś ? - zapytał jeszcze raz.
- W szpitalu. Tym koło parku na obrzeżach miasta.- uległa chłopakowi.
- Zaraz będę. Paa - nie zdążyła odpowiedzieć. W słuchawce było słychać tylko pikanie.
Ania zaczęła przygotowywać się na spotkanie z chłopakiem. Podmalowała lekko rzęsy tuszem, który przywiozła jej mama i rozczesała włosy.
ROZDZIAŁ 3
Rozbiła głowę, tracąc przy tym przytomność. Przypadek chciał, że w tym momencie zapukała do drzwi łazienki jej mama. Widząc, że nikt nie otwiera, a światło jest zapalone postanowiła zajrzeć co się stało. To co zobaczyła ją osłupiło.
-Aniuu!- krzyknęła podbiegając do córki.
-Aniu, obudź się.-krzyczała.
Sięgnęła po telefon, który miała przy sobie i zadzwoniła po karetkę.
-Pogotowie, słucham.-usłyszała w słuchawce.
-Dzień dobry, nazywam się Danuta Kwiatkowska. Moja córka straciła przytomność, chyba rozbiła głowę.
-Gdzie Pani mieszka?- zadała pytanie dyżurna.
-Ul. wiosenna 14.-odpowiedziała drżącym głosem matka.
-Już do Państwa wysyłam karetkę.
W czasie, gdy matka odłożyła słuchawkę, Ania zaczęła się przebudzać. Nieświadoma tego co się stało chciała usiąść, ale ból głowy był tak silny, że zrezygnowała.
-Mamo, co się stało?- zapytała Ania trzymając się za głowę.
-Przewróciłaś się i straciłaś przytomność. Teraz leż, zaraz przyjedzie karetka.- przyciszonym głosem odpowiedziała.
Nie minęło 10 min jak usłyszały dzwonek do drzwi. 32-latka pobiegła do przedpokoju i otworzyła sanitariuszom. Ci wzięli Anię na nosze i zanieśli do karetki, chcąc odwieźć ją do szpitala. Po 5 minutach drogi byli na miejscu. Tam zrobiono dziewczynie podstawowe badanie i kazano zostać jej na noc w szpitalu.
-Mamo, przywieziesz mi piżamę, kosmetyki i coś do czytania? I mój telefon. - zapytała słabym głosem Ania.
-Jasne. Będę za godzinę. - oznajmiła matka, znikając za białymi drzwiami sali.
Ania leżała sama. Zaczęła więc rozmyślać o tym co się dziś wydarzyło w lodziarni. Jakie miała cholerne szczęście, że akurat Kuba, najprzystojniejszy chłopak w szkole zaprosił ją do kina. W tym samym momencie uświadomiła sobie, że o 19.30 mieli się spotkać przed Multi. Spojrzała na zegarek, gdzie wskazówki wybiły 17.00. Wiedziała, że z jej dzisiejszej randki nici. Posmutniała. Tak bardzo cieszyła się na spotkanie z nim. Chciała go bliżej poznać.
Kuba był wysokim blondynem. Włosy sięgały mu do uszu, ułożone miał je coś a la Bieber. Jego oczy niebieskie jak ocean. Każda dziewczyna się w nich kochała. Chłopak potrafił świetnie grać na gitarze.
Rozmyślenia dziewczyny przerwał lekarz, który akurat wszedł do sali.
_________________________________________________________________________________
Prosimy o komentarze, jeśli się podoba. I wszelkie uwagi, co do błędów jakie popełniamy ; )
Subskrybuj:
Posty (Atom)